czwartek, 29 grudnia 2016

DZIEWCZYNKA Z ZAPAŁKAMI

 Było bardzo zimno; śnieg padał 
i zaczynało się już ściemniać; 
był to ostatni dzień w roku,
 wigilia Nowego Roku.
  W kącie między dwoma domami, usiadła mała dziewczynka i skurczyła się cała; małe nożyny podciągnęła pod siebie; ale marzła coraz bardziej, a w domu nie mogła się pokazać; bo przecież nie sprzedała ani jednej zapałki...
 Dziewczynka uklękła boso, rączki jej poczerwieniały i zsiniały z zimna; w starym fartuchu miała zawiniętą paczkę zapałek. 
Przez cały dzień nie sprzedała ani jednej; nikt jej nie dał przez cały dzień ani grosika; siedziała taka głodna i zmarznięta -biedactwo! Płatki śniegu padały na jej długie, 
jasne  włosy i ramiona...
 Ze wszystkich okien naokoło połyskiwały światła i tak miło pachniało na ulicy pieczonymi gęśmi...
 Jej małe ręce prawie całkiem zamarzły z tego chłodu, :Ach, jedna mała zapałka; jakby to dobrze było. Żeby tak wyciągnąć jedną zapałkę z wiązki, potrzeć ją o ścianę i tylko ogrzać paluszki!
 Dziewczynka wyciągnęła przed siebie nóżki aby je rozgrzać; wyobraziła sobie, że siedzi przy cieplutkim piecu - a tu płomień zgasł. Piec znikł - a ona siedziała z niedopałkiem siarnika w dłoni...
 Chciała się ogrzać, powiadano; ale nikt nie miał o tym pojęcia, jak piękne rzeczy widziała dziewczynka w ostatnim swoim śnie...
A kiedy nastał zimny ranek, w kąciku przy domu siedziała dziewczynka z czerwonymi policzkami, z uśmiechem na twarzy - nieżywa: zamarzła, na śmierć ostatniego wieczora minionego roku. Ranek noworoczny oświetlił martwą postać trzymającą w ręku zapałki :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz